Lepiej kliknij, to wideo się już może więcej nie pokazać...
|
Martin na żywo w programie "Wieczór Odwykowy".
Wpadnij pooglądać o 20:00, czyli za: |
|
Martin na żywo w programie "Raport Martina".
Wpadnij posłuchać o 20:00, czyli za: |
W tym tygodniu zawaliłem zupełnie. Zawaliłem pisanie, śpiewanie, wymyślanie.
W miejsce tego naprawiałem, instalowałem, podłączałem, kopiowałem, konfigurowałem i szufladkowałem.
Życie współczesne przypomina bowiem jazdę w pędzącym na oślep w nocy pociągu, w którym cała obsługa i pasażerowie są albo zbyt pijani albo zbyt zajęci swoją robotą, aby się zastanowić dokąd ten pociąg jedzie. Każdy zaś z nich ma nadzieję, że ktoś tym pociągiem kieruje, ktoś ma jakiś odgórny plan i że jakoś to będzie.
Dzięki temu właśnie, w ostatniej sekundzie życia, kiedy to pociąg roztrzaska się z hukiem o inny pociąg, dominującą emocją u każdego z pasażerów będzie nie strach, nie gorycz, nie rozpacz, ale zdziwienie.
To całkiem sympatyczne uczucie. Zwłaszcza w porównaniu z innymi alternatywami.
Jednym ze skutków ubocznych takiego pędzącego trybu życia jest fakt, że większość narzędzi, którymi to życie obsługujemy, nie zostało wybrane przez nas celowo i z rozmysłem, ale pojawiło się z rozpędu, w ramach panicznego zaspokajania jakiejś wyjątkowo pilnej potrzeby.
I dlatego właśnie do kontrolowania licznych moich projektów ciągle używam maili, a do komunikacji gadu-gadu. Skutkiem czego niczego praktycznie nie kontroluję, a dobre pomysły mi się marnują.
Z rozpędu.
W tym tygodniu pojawiły się w moim życiu dwie nowe rzeczy: nowa gitara (yes!) i tablet (też yes!).
I nagle odkryłem, że jestem zdrowo zapóźniony ze wszystkim, mam stare narzędzia, które dzisiaj się już nie sprawdzają i jestem mało efektywny.
Może dobrym pomysłem jest co jakieś 2-3 lata wyrzucać wszystko na śmietnik, kasować wszystkie maile, kontakty, znajomości, odinstalować wszystkie programy - i zacząć wszystko od nowa? Tym razem według jakiegoś sensownego całościowego planu, a nie metodą "byle teraz było szybciej".
Tak się zastanawiam: robicie czasem takie porządki organizacyjne w życiu? Wymyślacie sobie, że PIT-y będą w teczkach, listy w szufladzie, a terminy w Google-Kalendarzu, zamiast wszystko rzucać w pośpiechu na rosnącą codziennie nieposortowaną kupę?
Czy też, tak jak większość z nas, żyjecie swoim życiem, czekając na moment, aż coś w końcu nie wytrzyma, spali się, rozpadnie, wybuchnie i rozpadnie?
Plan całości to ważna rzecz. Zwłaszcza w tej pędzącej na oślep, ryczącej, huczącej współczesności.
| 5. | Jerzy Leon (2012-05-19) |
|
". Bertrand Russell twierdził w Pochwale lenistwa (1932), że gdyby wszyscy ludzie byli leniwi i nieskorzy do działania to na świecie byłoby mniej konfliktów i wojen, ponieważ nikomu nie chciałoby się walczyć. Twierdził także, że ludzie pracują zawodowo za dużo i nie mają w związku z tym czasu na rozwój swoich pozazawodowych talentów, pogłębianie zainteresowań i przez to nie są szczęśliwi." I tego należy się trzymać :). |
| 4. | Paweł (2012-05-19) |
| "Żyć to wykonać plan" |
| 3. | Igor Hiena (2012-05-18) |
|
Bardzo mądre słowa Mistrz Martin napisał. Czasem warto nabić fajkę, usiąść wygodnie w samotności i odpalić procesy myślowe w mózgu. Czy aby na pewno robimy wszystko dobrze, a nawet jeśli tak, to czy nie da się tego jeszcze bardziej usprawnić? Btw Martinie-jaki tablet? |
| 2. | pawelooss (2012-05-18) |
|
A jaki model tabletu? Bo też coś będę szukał, tyle że z 3G, co by Aero2 tam zasadzić. Dzięki za ajrona. Przyszedł dziś idealnie na zakończenie tego całego absurdu maturalnego. :D |
| 1. | Mariusz (2012-05-18) |
| Getting Thinks Done - Polecam, problemów nie rozwiązuje ale daje wskazówki jak je rozwiązywać :) |
Link do wpisu... Komentarze (5)... Napisz komentarz...
Jechałem sobie niedawno autobusem i rozmyślałem nad problemem klawiatury w tabletach, telefonach i innych urządzeniach z dotykowym monitorem.
Nie wiem czy ktoś zauważył, ale im bardziej ekrany dotykowe robią się popularne, tym bardziej klawiatura robi się przestarzała. Dlaczego? Bo wszystkie rozwiązania, które działały dobrze do tej pory, w świecie małych, przenośnych urządzeń, stają się bez sensu.
Jak do tej pory wszystkie sposoby wprowadzania tekstu na, powiedzmy, smartphonie, są co najmniej denerwujące.
Najpierw ktoś wymyślił, żeby użyć do wprowadzania tekstu w telefonie klawiatury z cyframi. Każda cyfra ma przyporządkowane ze trzy litery i wprowadzamy tekst naciskając po parę razy te same litery jak karabin maszynowy...
Jechałem sobie niedawno autobusem i rozmyślałem nad problemem klawiatury w tabletach, telefonach i innych urządzeniach z dotykowym monitorem.
Nie wiem czy ktoś zauważył, ale im bardziej ekrany dotykowe robią się popularne, tym bardziej klawiatura robi się przestarzała. Dlaczego? Bo wszystkie rozwiązania, które działały dobrze do tej pory, w świecie małych, przenośnych urządzeń, stają się bez sensu.
Jak do tej pory wszystkie sposoby wprowadzania tekstu na, powiedzmy, smartphonie, są co najmniej denerwujące.
Najpierw ktoś wymyślił, żeby użyć do wprowadzania tekstu w telefonie klawiatury z cyframi. Każda cyfra ma przyporządkowane ze trzy litery i wprowadzamy tekst naciskając po parę razy te same litery jak karabin maszynowy.
Ten idiotyzm jest do dzisiaj popularny wśród nałogowych pisarzy SMS-ów.
Potem, w miarę jak telefon przestawał być telefonem, a stawał się komputerem, skopiowano rozwiązanie z komputerów: klawiaturę QWERTY.
Głupota tego rozwiązania była oczywista: po pierwsze klawiatury na ekranie komórki są tak małe, że trzeba patrzeć przez lupę, żeby odczytać co na nich jest napisane, po drugie palce nie czują krawędzi klawiszy, więc trudno trafić. A po trzecie zamiast pisać szybko wszystkimi palcami, trzeba używać kciuków. Dwa palce, jak za czasów maszyny do pisania.
Głupota, tępota i niedorzeczność.
Więc ludzie, którzy piszą w życiu trochę więcej niż hasło po włączeniu komputera i SMS-y do mamy, starają się obejść jakoś ten problem. Tylko jak? Jedynym wygodnym sposobem na pisanie, jest nosić ze sobą klawiaturę.
Jak w tym kawale, gdzie szedł facet obładowany walizkami i spotkał drugiego. I drugi pyta, która godzina. A pierwszy wyciąga zegarek, a tam istne centrum obliczeniowe i multimedialne - zegarek ma wszystko i jeszcze 10% więcej. Tamten mówi: "fantastyczny zegarek!". "No", odpowiada właściciel, "tylko baterie cieżkie".
Będziemy mogli ten kawał zobaczyć coraz częściej w rzeczywistości, widząc faceta, który wyciąga z kieszeni kurtki 7-calowy tablet, a z plecaka trzy razy większą klawiaturę.
Poza tym co za głupota mieć multidotykowy ekran, czuły i precyzyjny jak cholera, a do pisania używać myśli technicznej sprzed 30 lat - plastikowej klawiatury.
Właśnie po to powstał ten ekran dotykowy, żeby zastąpić myszę i klawiaturę. Myszę się udało, ale plastikowa klawiatura za 20 złotych jest dalej nieporównywalnie wygodniejsze niż pisanie na tablecie za 1200 złotych.
I tak sobie rozmyślałem w autobusie i nagle wymyśliłem! Najbardziej logiczny i naturalny sposób na szybkie pisanie na ekranie dotykowym. Bez pomyłek. Nie wymagający precyzji.
Bo największy problem przy pisaniu na ekranie to problem z trafianiem w klawisze. W końcu trzeba jakoś upchać te 60 klawiszy na ekranie.
Żeby więc pisać wygodnie, klawisze muszą być większe i musi ich być mniej. Ale ilości liter przecież nie zmniejszymy, więc jak to zrobić?
Rozwiązanie jest proste jak rabarbar: naciskać kilka klawiszy jednocześnie. Wtedy do wprowadzania 30 liter wystarczy dokładnie pięć klawiszy - akurat tyle ile mamy w jednej ręce. Cóż za spektakularny zbieg okoliczności!
Wszystkie współczesne pojemnościowe ekrany dotykowe mają możliwość wykrywania dotyku w minimum 5 punktach, więc technicznie jest to do zrobienia. Wtedy zamiast uważnego stukania kciukami z precyzją zegarmistrza w miniaturowe klawisze walilibyśmy sobie wygodnie całą łapą w ekran.
Zalety są liczne, a wada jedna: trzeba się nauczyć, które kombinacje palców odpowiadają, której literze. Dla rozleniwionych do porzygania współczesnych ludzi Zachodu może to się wydawać nie do przeskoczenia, ale w rzeczywistości jest to mniej nauki niż opanowanie chwytów gitarowych.
Wymyśliłem więc sobie klawiaturę multidotykową dla urządzeń mobilnych z dotykowym ekranem.
Oczywiście nie zakładałem, że nikt z 6 miliardów mieszkańców planety, z których więcej niż połowa używa komórek, nie wpadł nigdy na takie rozwiązanie.
Owszem, wpadł. Ale okazuje się, że dopiero bardzo niedawno - bo w lutym tego roku.
A wpadł nie byle kto, bo Doug Engelbart - człowiek, który wymyślił m.in. myszkę do komputera. Z myszką mu dobrze poszło, jak widać. W 2012 wymyślił z kolei Chorded Keyboard - i życzę mu sukcesu, bo jak mówię, wpadłem na to samo i uważam, że jest to naprawdę dobry pomysł.
Doug zrobił demo tego jak taka klawiatura by działała. Jeżeli więc masz pod ręką tablet, wejdź na stronę labs.teague.com/projects/ChordedKeyboard i potestuj. Czy to nie jest bardziej naturalny i wygodniejszy system wprowadzania tekstu niż to co mamy teraz?
Jeżeli więc ktoś z was ma doświadczenie w pisaniu program na Androida, to niech rzuci wszystko i napisze odpowiednią aplikację. Bo wychodzi na to, że nikt jeszcze czegoś takiego nie napisał.
A jak program będzie już gotowy, niech da mi znać. Chętnie kupię.
Bo noszenie wszędzie ze sobą klawiatury wydaje mi się mało atrakcyjną alernatywą.
| 16. | krysia (2012-05-18) |
| a ja mam klawiaturkę wielkości tableta-małą i jestem z niej zadowolona. |
| 15. | Maciek (2012-05-18) |
| Sprawdziłem, całkiem fajnie, wiadomo, wymaga troche przyzwyczajenia. Ale z drugiej strony muszę powiedzieć, że klawiatura na ipadzie spisuje się świetnie i całkiem wygodnie się na niej pisze. Np. ten tekst ;) |
| 14. | dorota (2012-05-16) |
| a, i zgadzam się, pisania na ekranie na klawiaturze SWYPE jest super wygodne. Ale ja i tak wolę telefon z fizyczną klawiaturą qwerty |
| 13. | dorota (2012-05-16) |
| ale fizyczną klawiaturę qwerty, nie ekranową. Pisze się znacznie szybciej, mi to wystarcza. |
| 12. | dorota (2012-05-16) |
| ja tam nie mogę żyć bez telefonów z klawiaturą QWERTY. Znacznie wygodniejsze niż mazianie palcem czy piórkiem po ekranie. A ekran dotykowy też mam. Po prostu klawiatura, najlepiej taka jak w Blackberry jest mi po prostu potrzebna. |
| 16. | Ella (2012-05-12) |
| Martin ma dzisiaj święto i nie pracuje. Każdemu się należy. |
| 15. | ThePatrykolus (2012-05-12) |
| Martin! Zaniedbujesz swoje obowiązki ;) Nie ma nowego wpisu. |
| 14. | tomek (2012-05-11) |
| Na śmietniku nowo rzucona rzecz prześmierdnie rzeczami obok, a na stronie nie odczuwam(mówie o sobie) aby żenujące emocje głupich obrazków przechadzały się po tych zabawnych. |
| 13. | tomek (2012-05-11) |
|
Martin, "No ja też nie parsknąłem. Bardziej się skrzywiłem.". Bo zdjęcie przedstawia tragedie? Nigdy nie śmiałeś się z kawału o żydach, czy murzynach, czy też o innych osobach obdarzonych wieczną traumą? Nigdy? Ja rozumiem, że jest to tragedia i nie powinna mieć miejsca(tak jak wojny), ale już się to stało i ktoś ubrał to w zabawny, kojarzony z grami obraz. |
| 12. | Buchaj (2012-05-11) |
| Kwejk chyba z założenia miał być taki spójrz sobie na Demotywatory kiedyś czyli ok roku temu była to fajna strona gdzie można było obejrzeć coś co niekiedy człowieka ruszało czy skłaniało do myślenia nie było sraki takiej jak teraz aktualnie to co kiedyś nie wychodziło z poczekalni teraz trafia na główną |
Dzisiaj jestem strasznie zajęty, jak to po "długim weekendzie". Po dziewięciu dniach obijania się lud pracujący nagle odkrył, ile narosło zaległej roboty. I tak go to przytłoczyło, że nie wie od czego zacząć. Dlatego nie zaczyna w ogóle, bo i tak nie ma sensu, przecież nikt już takich zaległości nie ogarnie. I ja się mniej więcej podobnie czuję, z tą różnicą, że zamiast nie zaczynać, właśnie zaczynam. Panicznie i wszystko na raz. Dlatego nie mam dziś nic sensownego do napisania, poza wierszykiem, który pewnie stanie się ostatecznie piosenką. A leci on tak: Bajty...
Dzisiaj jestem strasznie zajęty, jak to po "długim weekendzie". Po dziewięciu dniach obijania się lud pracujący nagle odkrył, ile narosło zaległej roboty. I tak go to przytłoczyło, że nie wie od czego zacząć. Dlatego nie zaczyna w ogóle, bo i tak nie ma sensu, przecież nikt już takich zaległości nie ogarnie.
I ja się mniej więcej podobnie czuję, z tą różnicą, że zamiast nie zaczynać, właśnie zaczynam. Panicznie i wszystko na raz.
Dlatego nie mam dziś nic sensownego do napisania, poza wierszykiem, który pewnie stanie się ostatecznie piosenką. A leci on tak:
Bajty mają bity, a chłopy kobity
Ksiądz Rydzyk ma babcie, Nergal zaś ma dziarę
Ruscy mają tupet, Czesi - wszystko w dupie,
Polska - Koko-Spoko, Martin ma gitarę
Prezydent ma braki, premier ma poparcie
Władzę ma minister a ministrant wiarę
Dwadzieścia tysięcy długu ma na starcie
Każdy noworodek - Martin ma gitarę
Olek ma alkohol, a Ala ma kota
Król ma kolorowe królowej korale
Żółtka mają jaja, jaja ma Gołota
Ty masz dość wszystkiego - Martin ma gitarę!
| 11. | Martin (2012-05-08) |
|
Różne będą, różne. A zresztą nie wiem co będzie: postanowiłem trochę mniej planować, więcej się poddać wiatrowi. Grabix, zwróć uwagę, że możesz sobie pod "Martin" podstawić dowolne imię dwusylabowe i też będzie fajne. Np. "Grabix ma gitarę". Albo nawet "Grabix ma fujarę". Dzięki temu będzie można śpiewać przy każdym praktycznie ognisku. No, chyba, że się spotkają przy ognisku Honorata z Wieńczysławem. |
| 10. | K.prez.S (2012-05-08) |
| @Grabix, no trochę jeszcze mi jej tam zostało, aczkolwiek część się niestety ulotniła podczas czytania tego... wierszyka. :) |
| 9. | Karolina (2012-05-08) |
|
Dobądź pary z tej gitary, w parze z weną na niej graj! Wsadź natchnienie na swe bary, bo za oknem miesiąc maj.... :) |
| 8. | Martin (2012-05-08) |
|
No przecież jeszcze nic na niej nie piszę. Jeszcze nie gotowa jest. A to tylko wierszyk blogowy się wymyślił, ale w pieśń może przerobię. |
| 7. | Grabix (2012-05-08) |
|
@K.prez.S, miałeś i już nie masz? :P Martin, wkurza mnie jak robisz piosenki o sobie, potem nie mogę ich sobie śpiewać, bo jakoś tak bez sensu :P |
| 28. | Piotr (2012-05-10) |
| Ten "raport" odsłonił Twoje kompleksy. Miłego dnia. |
| 27. | Grabix (2012-05-08) |
| AgenTomasz sugerował, że ta piosenka jest celowo tak zrobiona, żeby ludzie, co mają przyjechać, myśleli, że Polska to jakaś jedna wielka wieś bez prądu. Przygotują się na najgorsze i jak zobaczą te autostrady w budowie, to pomyślą, że w sumie nie tak źle jak myśleli. Hm... Martin, to jest w sumie dokładnie to co dziś w audycji z Hugo wspomnieliście, o ty jak uszczęśliwić człowieka - że trzeba go nastraszyć czymś a potem pokazać, że to nie prawda, albo nie do końca. Sugerowaliście, że Tuska tak robi, więc może jednak teoria AgenTomasza jest słuszna (?) |
| 26. | Marriusz (2012-05-07) |
|
to chyba nawet te same baby z chórku www.youtube.com |
| 25. | Marriusz (2012-05-07) |
|
to chyba nawet te same baby z churku www.youtube.com |
| 24. | Marriusz (2012-05-07) |
|
Niemcy mają dzień krasnala(a my śmialiśmy się latami że kupują u nas gipsowe krasnale) a my mamy hymn na euro i tyle w temacie. Kto mądry ten zrozumiał. Zobaczyć minę Tuska było bezcenne. :-))))))))) A ja jakoś nie boję się o to co o nas powiedzą bo "hymn" dla czołowego trampkarza Rzeczpospolitej wybraliśmy stylu zaśpiewek Joli z "Rancza" Nawet myślę że wielu zrozumie dlaczego ludzie wybrali TAKI folklor. |
Kto ja jestem
Teksty
Piosenki
Ale dlaczego?


